piątek, 9 sierpnia 2013

zwariowało..

Zebrałam wszystkich żołnierzy na polu bitwy. Nadchodzi walka – o wszytko albo nic. Emocjonalna wojna. Mam zamiar zabić wszystkie uczucia. Chcę rozpocząć wszystko od nowa. Chcę mieć zdrowy umysł. Jestem gotowa. Zaczynam bitwę. Chaos. Krew. Ucieczka. Łzy cieknące po policzkach znajdują schronienie w kącikach ust, tworzących uśmiech. Śmiech jest odruchowy. Śmieję się. Z emocji. Śmieję się z nich, są takie beznadziejne, nie potrafią żyć, są niczym. Mój umysł jest niczym. Uczucia. Śmieję się z nich. Próbują się wydostać. Chcą krzyczeć. Chcą wyjść, chcą się drzeć. Chcą wszystko wyjaśnić. Nie potrafią pokonać bariery. Znów milczę. Śmieję się, nie potrafię nic zrobić. Chcę pomóc emocjom, duszę się. Słowa ustawione kolejno, idealnie, z wielką siłą uderzają w przeszkodę. Strach, nienawiść, zazdrość, ból, tęsknota, wszyscy - walczą. Na śmierć i życie. Dlaczego mi to robicie. Paradoks. Uderzyli. Mur zostaje zachwiany. Cała drżę. Próbuję wypowiedzieć słowa. Głęboki oddech. Mur jest zbyt silny, to nic nie da. Nie mamy wystarczająco siły. Cisza. Śmieję się. Znowu porażka. Głupie, bezużyteczne, bezsilne uczucia. Nic nie potrafią. Gubią się. Wszystko się miesza. Krzyczę, w duchu krzyczę, katuję się, umieram. Płaczę. Przegrana. Uczucia znów kłębią się w głowie. Kumulują się, ustalają nowy atak. Dowodzi nimi nadzieja... Puste pole bitwy. Otacza mnie pustka, cisza, bezsilność, ochraniają mur. Cisza przed burzą. Moje ciało jest sparaliżowane. Dla niego nie ma już ratunku...  Zwariowało.


___
taką o to skromną notką, dochodzę do wniosku, że będę tu częściej zaglądać.

właśnie zaczęło padać, właśnie miałam być na mhhf..

buźka, coś do odsłuchu. *klik*
tutaj zadajemy pytania. *klik*
a tutaj przeglądamy najnowsze zdjęcia. *klik*
ach, no i tutaj reblogujemy i followujemy. *klik*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz